Społeczny Instytut Wydawniczy Znak Oficjalna strona internetowa Normana Daviesa
WYWIADY   

Rozmawiał Krzysztof Burnetko

TRZY EUROPY

- Stwierdził Pan niedawno, że w nowej sytuacji politycznej Polska może być przeciwwagą dla Niemiec...

- Polska i inne kraje wschodnioeuropejskie potrzebne są Europie przede wszystkim jako czynniki wnoszące różnorodność, a nie jako przeciwwaga dla Niemiec. Myślenie w kategoriach narodów jest dziś anachronizmem. Obecnie same Niemcy rezygnują z aspiracji do zajmowania pierwszego miejsca w Europie. Widać to w różnych sferach - na przykład podpisali już traktat, że za osiem lat zrezygnują z własnej waluty. Niemcy są dziś głównym napędem do zjednoczenia Europy, a więc... do zmniejszania wpływów niemieckich. Bo przecież w zjednoczonej Europie państwo niemieckie nie będzie miało takiego znaczenia jak w ostatnich dziesięcioleciach.

- Czy w nowej wspólnocie europejskiej widzi Pan miejsce dla państw sąsiadujących z Polską od wschodu?

- Gdzieś musi być nowa granica Europy. Dość pesymistycznie myślę o Rosji. Może ona rozpaść się na jeszcze mniejsze kraje. Problem będzie też z Ukrainą. O ile nie ma kłopotu z krajami nadbałtyckimi - Estonia na przykład ma mniej ludności niż jedna dzielnica Londynu - to Ukraina jest przecież większa od Francji i ma więcej ludności niż Wielka Brytania! Trudno więc ją będzie zasymilować... Zgadzam się ze Zbigniewem Brzezińskim, że dziś są trzy Europy. Pierwsza to Europa Zachodnia, czyli obecna Wspólnota Europejska i kraje neutralne, a więc Austria, Szwajcaria, Szwecja, które mogą łatwo się połączyć. W skład drugiej Europy wchodzi Czechosłowacja, Polska i Węgry. Wreszcie jest trzecia Europa - do niej również należą kraje, które wyzwoliły się od dominacji sowieckiej, a więc Bułgaria, Rumunia i państwa nadbałtyckie.

- Mówi Pan, że Polacy mogą pomóc Zachodowi w poprawie jego kondycji moralnej.

- Żyjąc przez pół wieku pod panowaniem komunizmu, Polacy musieli niemal codziennie dokonywać wyborów etycznych i światopoglądowych. Czy kosztem sumienia zapewnić sobie pewien komfort materialny i tzw. spokojne życie, czy też bronić własnych przekonań i gdy będzie trzeba - płacić za nie. Niekiedy "tylko" pogorszeniem swojego statusu życiowego, ale często nawet więzieniem. To zrodziło wyostrzoną świadomość moralną. Życie na Zachodzie nie wymusza rozstrzygania takich dylematów. Może więc stąd biorą się tam postawy czysto merkantylne, skrajny konsumpcjonizm. Wszystko to naturalnie nie oznacza, że komunizm równocześnie nie dokonał ogromnych spustoszeń w polskiej moralności.

- W Polsce słyszy się głosy, że zbyt dużo mówi się o związkach z Europą, że ten kurs oznacza ograniczenie dopiero co odzyskanej suwerenności, a w dodatku grozi to przejęciem najgorszych cech Zachodu: konsumpcjonizmu, merkantylizmu.

- Zamykanie się przed Europą to samobójstwo. Jednak zbliżenie to nie powinno oznaczać wyparcia się własnej tradycji, zwłaszcza że może być ona, jak mówiliśmy, atrakcyjna dla innych. A mówienie o utracie suwerenności przez związek ze Wspólnotą Europejską to czysty absurd.

"Gazeta Wyborcza" nr 104, 04.05.1992

powrót  
www.milosz.pl