Od ukazania się w 1972 roku
pierwszego angielskiego wydania Orła białego,
czerwonej gwiazdy
minęło ćwierć wieku. Był to mój autorski debiut. Książka została napisana w ekspresowym tempie w ciągu niespełna dwunastu miesięcy, ale towarzyszący jej narodzinom pośpiech wcale jej, jak sądzę, nie zaszkodził. W owym czasie, jako początkujący doktorant, przeżywałem powszechne na tym etapie kariery kłopoty finansowe i doświadczałem poczucia zagubienia. Byłem również ojcem małego dziecka i mężem chorującej żony, który musiał pogodzić się z faktem, iż jego dni jako beztroskiego wędrownego uczonego są policzone. Praca nad książką była skutecznym sposobem na skupienie umysłu. Podczas długiego pobytu w Krakowie pod koniec lat sześćdziesiątych dowiedziałem się o istnieniu "wojny bolszewickiej"; przysłuchiwałem się jak zaczarowany wspaniałym opowieściom mojego Teścia o jego przygodach sprzed półwiecza, kiedy to wojował z Armią Czerwoną Lenina. Wojna polsko-bolszewicka z 1919-1920 roku była jednak wciąż tematem zakazanym. Nie istniała w podręcznikach i w oficjalnych publikacjach ukazujących się w"obozie socjalistycznym". Klęska Armii Czerwonej zdecydowanie przerastała wyobraźnię i wykraczała poza dyrektywy komunistycznych cenzorów; w żadnym razie nie mogła więc stanowić legalnego przedmiotu badań archiwalnych, a tym bardziej tematu rozprawy doktorskiej.
Ocalił mnie A.J.P. Taylor, mój
poprzedni opiekun naukowy. Choć Taylor był zapewne
najwybitniejszym, a z pewnością najsławniejszym
historykiem swojego pokolenia, nie dbał o akademickie
konwenanse. W owym czasie znajdował się u szczytu
powodzenia jako pierwszy brytyjski teledon, a jego
improwizowane wykłady telewizyjne przyciągały szerokie
audytorium. Chociaż napisał wiele ważnych prac na temat
historii Wielkiej Brytanii i Europy, nigdy nie zajmował
eksponowanego stanowiska na żadnym uniwersytecie
brytyjskim. Nie otrzymał katedry historii (Regius
Professorship ) na
uniwersytecie w Oksfordzie - po części na skutek
lewicowych poglądów politycznych - i od tego czasu
odrzucał wszystkie kolejne oferty. Unikał tytułu
"profesor", tak jak nie miał szacunku dla tytułu
"doktora". Co dla mnie najważniejsze, chociaż był
czynnym członkiem lewicowych kręgów intelektualnych,
zawsze traktował z należną podejrzliwością Związek
Radziecki i komunistyczną propagandę. (Na Kongresie
Intelektualistów, który odbył się w sierpniu 1948 roku
we Wrocławiu, jako jedyny z zachodnich delegatów zabrał
głos, by zaprotestować przeciw sterowaniu obradami przez
radzieckich towarzyszy). Tak więc, kiedy pojawiłem się
ponownie w Oksfordzie w roku 1968/69, Taylor
autentycznie zainteresował się tym, co robię. Poradził
mi, żebym na razie zapomniał o studiach doktoranckich i
jak najszybciej dał coś do druku. "Tylko ludzie małego
formatu robią doktoraty", zapewniał. Zachęcił mnie, abym
przygotował do druku pracę seminaryjną pt. Lloyd
George a Polska
, i umożliwił mi ubieganie się o stypendium w St. Antony's College. Wojna polsko-bolszewicka, stwierdził, to świetny temat: ponieważ nikt inny się na nim nie zna, mogę uczynić go swoją specjalnością. Zarazem jest to temat, który na pewno spodoba się zarówno rektorowi college'u, sir Raymondowi Carrowi, jak i sponsorowi stypendium, panu Alistairowi Home, który był - i jest nadal - znakomitym historykiem wojskowości. Po krótkiej rozmowie kwalifikacyjnej dostałem stypendium i usłyszałem, że mam się brać do pisania. Postawiono mi tylko jeden warunek: gotowy maszynopis książki musi wpłynąć w ciągu roku.