Społeczny Instytut Wydawniczy Znak Oficjalna strona internetowa Normana Daviesa

Europa - między Wschodem a Zachodem

 

Wstęp

Gdy pisałem swoją pierwszą książkę trzydzieści lat temu, zimna wojna osiągała apogeum. Groziła nam wymiana nuklearnych ciosów między "Zachodem" a sowieckim "Wschodem". Wielka Brytania przystąpiła właśnie do Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej, która sięgała jedynie Niemiec Zachodnich. Od Lubeki po Triest rozciągała się nieprzerwana żelazna kurtyna, a kraje położone na wschód od niej znajdowały się pod rządami ponurych, kontrolowanych przez Moskwę komunistycznych reżimów. Co więcej, żelazna kurtyna zaczynała dzielić nasze umysły. Wydawało się, że nazwa "Europa" nie dotyczy już całości kontynentu, lecz coraz częściej skrótowo określa projekt wdrażany w jego zachodniej części. Na pierwszy rzut oka z tej pułapki nie było wyjścia. Posiadający największy arsenał jądrowy na świecie ZSRR wydawał się niezwyciężony. Idea wolnej i zjednoczonej Europy stała się ułudą. O wschodniej części kontynentu coraz częściej zapominano lub ją ignorowano. W związku z tym w kolejnych dekadach poświęcałem wiele czasu oraz energii na walkę z powszechnie panującym sposobem myślenia. Moim zadaniem jako historyka, którego zainteresowania przesunęły się z Francji i Włoch w stronę Polski i Rosji, było dbanie o to, aby historia Europy Wschodniej nie zniknęła z pola widzenia, a także o to, by teraźniejszość nie wyparła całkowicie przeszłości. Regularnie goszcząc na Wschodzie, chciałem zwrócić uwagę na bogate życie kulturalne oraz intelektualne takich krajów jak Polska, Węgry i Czechosłowacja, pokazując tym samym, że system komunistyczny, który stanowił przedmiot zainteresowania większości komentatorów z Zachodu, został narzucony z zewnątrz i jest efemerycznym ciałem obcym. W tym duchu napisałem wydaną w Anglii w 1981 roku książkę Boże igrzysko. Historia Polski. W tym również duchu rozpocząłem pod koniec lat osiemdziesiątych pracę nad Europą. Rozprawą historyka z historią. O dziwo, nastawienia i priorytety rodem z ery zimnowojennej nie zniknęły po upadku muru berlińskiego. Wręcz przeciwnie, wielu ludzi wydawało się nie dostrzegać, że coś się zmieniło. Unia Europejska kontynuowała wdrażanie opracowanego w latach osiemdziesiątych projektu unii monetarnej w Europie Zachodniej, odkładając równocześnie na później kwestię rozszerzenia na wschód. Historycy, którzy przez całe swoje studia i karierę zawodową nauczyli się ignorować Wschód, nie zamierzali się zmieniać. Najbardziej rażące przykłady dzieł publikowanych jako "historie Europy", lecz w rzeczywistości ograniczających się do Europy Zachodniej, ukazały się na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, a więc w czasie, gdy można by było oczekiwać zmiany nastawienia. W tej sytuacji zacząłem wygłaszać wykłady, pisać artykuły oraz szkicować eseje związane w ten czy inny sposób z tematem "Europa: Wschód i Zachód". Wiele z nich dotyczyło kwestii, które miały zostać omówione w Europie lub podczas dyskusji wywołanych przez tę książkę. Część zawdzięczała swoje powstanie mojej kolejnej dużej pracy: Wyspom. Historii. Gdy pisałem Europę, zdawałem już sobie sprawę, że anglocentryczną historię Wielkiej Brytanii dzieli od historii kontynentu taka sama przepaść mentalna jak ta, która wyrosła między powszechnym oglądem historii Europy a Europą Wschodnią. Tak więc zarówno Europę, jak i Wyspy można traktować jako element krucjaty na rzecz historiografii bez luk. Niniejszy wybór esejów składa się zatem wyłącznie z tekstów napisanych w ciągu ostatniego dziesięciolecia. Wszystkie dotyczą w pewien sposób wspólnego tematu, lecz priorytetem uczyniłem różnorodność. Część z nich, jak na przykład esej Uprawnione porównania, fałszywe kontrasty, wygłoszony w Oksfordzie jako wykład specjalny, lub Sicut lilium - pierwszy z serii sześciu wykładów pod auspicjami oksfordzkiego Magdalen College - ma charakter bardziej formalny. Inne, takie jak Historia a polityka, są raczej analityczne. Niektóre, jak choćby "spacer przez całe życie" - Historia, język i literatura - są odzwierciedleniem osobistych doświadczeń i odczuć autora podczas długiej kariery akademickiej. Mam nadzieję, że taka mieszanka okaże się zarówno sierioznaja, jak i przyjemna. Prolog wybrał się sam. Rozpoczyna się od słów "Na początku..." i pochodzi z pierwszych stron Europy. Pokazuje między innymi, że podróż Europy miała swój początek na wschodzie. Tekst ostatni, Czekając na obiad, został opublikowany wiele lat temu w nieodżałowanym czasopiśmie "Encounter". Przybliża on smak życia codziennego w tak zwanym bloku wschodnim. Jest to przypomnienie czasów, które powinny pozostać wyłącznie historią. Przygotowując niniejsze teksty do publikacji, byłem zaskoczony tempem, w jakim komentarze w nich zawarte traciły aktualność. Świat nigdy nie stoi w miejscu, a kontekst, w jakim powstają eseje, ulega ciągłym zmianom. Tak więc spostrzeżenia sprzed kilku zaledwie lat mogą trącić myszką już teraz. W takich okolicznościach pojawia się oczywiście pokusa zaktualizowania całości zbioru i usunięcia anachronizmów. Nie zdecydowałem się jednak na taki krok. Po pierwsze, byłoby to trudne ze względów praktycznych. Po drugie, wydawało mi się to nie do końca uczciwe. Odarcie wywodu historycznego z kontekstu, w jakim powstał, oznacza pozbawienie go w znacznej mierze swoistego klimatu i tożsamości. Dlatego też dokonałem niewielu znaczących zmian - niektóre fragmenty skróciłem, inne nieco rozszerzyłem, dodając kilka zdań dla wyjaśnienia czy ilustracji. Żadnego z esejów nie przeredagowałem jednak od podstaw.

Podczas dekady spinającej wiek XX z XXI w Europie nastąpiło sporo doniosłych wydarzeń. Wiele krajów dawnego bloku sowieckiego przystąpiło do NATO, a wojska paktu prowadzą obecnie manewry od Estonii po Krym - w miejscach, gdzie ich obecność mogłaby jeszcze niedawno oznaczać wybuch trzeciej wojny światowej. Stosunkami Europy ze Stanami Zjednoczonymi targały kolejne wstrząsy. Pierwszy z nich spowodowała fala współczucia związanego z atakami na Nowy Jork i Waszyngton 11 września 2001 roku, drugi natomiast fala nieufności sprowokowanej wojną z Irakiem, w której Amerykanie objęli przywództwo. W 2004 roku Unia Europejska przyjęła aż dziesięciu nowych członków, przede wszystkim ze wschodu, poszerzając tym samym swój zasięg we wszystkich regionach - na północy, południu, wschodzie, zachodzie i pośrodku kontynentu. W 2006 roku zaś oddzielenie się Czarnogóry od Serbii przypieczętowało długi proces rozpadu byłej Jugosławii. Wskutek tych zmian nagłemu zacieśnieniu uległy codzienne kontakty Wschodu z Zachodem, które za pamięci dwóch czy trzech poprzednich pokoleń były utrudnione. Handlowcy, turyści, bankierzy, przemysłowcy i miłośnicy taniego latania zawitali niesłychanie licznie do Pragi, Krakowa, Petersburga, a także Budapesztu, Sarajewa i Dubrownika. Europejczycy, spokojnie czekając na zbliżającą się akcesję Bułgarii i Rumunii, rozpoczęli stanowiącą element znajomej już procedury dyskusję na temat plusów i minusów przystąpienia do UE Turcji oraz Ukrainy.

Niemniej okazało się, że ponowna integracja Europy nie sprowadza się wyłącznie do kwestii usunięcia barier politycznych. Żelazną kurtynę łatwiej było rozmontować wzdłuż fizycznych granic niż w ludzkich umysłach. Najwięcej czasu wymagała zmiana mentalności. Obywatele dawnego Zachodu nadal spoglądali na Wschód z podejrzliwością, lekceważeniem i pełnym zaskoczenia zdumieniem. Wśród mieszkańców dawnego Wschodu zbyt często pokutowała z kolei wiara w mityczny, mlekiem i miodem płynący Zachód.

Przede wszystkim jednak historia Europy nie wydobyła się ze starych kolein i brakowało informacji niezbędnych do zrozumienia korzeni nowej rzeczywistości. Ogólnie rzecz biorąc, jestem głęboko przekonany, że przedstawiony w tym zbiorze temat Wschodu i Zachodu pozostaje równie aktualny jak trzydzieści lat temu. Przeglądając papiery, stwierdziłem, że na publikację czeka jeszcze wiele podobnych esejów i wykładów. Jeżeli pierwszy ich wybór spotka się z aprobatą wszystkich zainteresowanych, a w szczególności czytelników, z radością przygotuję kolejne.

Norman Davies

Kraków, czerwiec 2006 roku

powrót  
www.davies.pl