Problem dewastacji
środowiska przyciągał uwagę greckich władców już na
początku VI w. p.n.e. Prawodawca Solon proponował
wprowadzenie zakazu uprawiania ziemi na stromych
stokach, aby zapobiec erozji; Pizystrat wprowadził
premię dla rolników, którzy sadzili drzewa oliwne,
wyrównując w ten
sposób straty spowodowane wyrębem
lasów i nadmiernym wypasem. Dwieście lat później Platon
pisał o spustoszeniu, jakiego dokonano na ziemiach
Attyki:
I jak można to wnosić z
[wyglądu] małych wysp, nasza pozostała ziemia
przedstawiała się w porównaniu z dawną jak kości chorego
człowieka: po odpłynięciu z niej tego, co było tłuste i
miękkie, nie pozostało teraz w tej okolicy nic więcej
jak tylko szkielet. (...) Góry bowiem, gdzie dzisiaj
tylko pszczoły znajdują pożywienie, jeszcze do niedawna
dawały drzewa. (...) ziemia dawała
niezmiernie dużo paszy dla trzód. Woda, zsyłana co rok
przez Zeusa, nie płynęła na próżno (...). Wszędzie
płynęły obfite fale źródeł i rzek. Co do istniejących
dawniej źródeł, to jeszcze do dzisiaj zachowane
poświęcone im świątynie są świadectwem, że to, co powiedzieliśmy
na ten temat, jest prawdziwe *1
.
Z punktu widzenia ekologii
"wprowadzenie rolnictwa
było najbardziej fundamentalną zmianą w dziejach
ludzkości". Znane jest jako "pierwsza przemiana", ponieważ
oznaczało utworzenie pierwszego sztucznego środowiska -
pól uprawianych przez człowieka. Europa była pod tym
względem czymś w rodzaju późniejszego dodatku do sceny
głównych wydarzeń, rozgrywających się w
południowo-zachodniej Azji i równocześnie w Chinach i
Mezoameryce. Ale jej udziałem stały się wszystkie
konsekwencje: permanentna nadprodukcja żywności i
wynikający z niej potencjał dla rozwoju demograficznego,
społeczeństwa uporządkowane według hierarchicznego ładu,
rosnący przymus społeczny - zarówno w aspekcie rynku
pracy, jak i działań
wojennych, pojawienie się wielkich miast i
zorganizowanego handlu, rozwój piśmiennictwa i wreszcie
- katastrofy ekologiczne.
A co najważniejsze,
wyłoniły się określone sposoby myślenia dotyczące
stosunku ludzkości do natury. Tradycja
judeochrześcijańska, która miała zatriumfować w Europie,
wywodzi się właśnie z owej epoki
"pierwszej przemiany". Podkreślała
supremację człowieka nad resztą
stworzenia:
Bądźcie płodni i mnóżcie
się, abyście zaludnili ziemię. Wszelkie zaś zwierzę na
ziemi i wszelkie ptactwo powietrzne niechaj się was boi
i lęka. Wszystko, co się porusza na ziemi i wszystkie
ryby morskie zostały oddane wam we władanie. Wszystko,
co się porusza i żyje, jest przeznaczone dla was na
pokarm, tak jak rośliny zielone, daję wam
wszystk
o (Rdz
9).
Uczyniłeś [człowieka] niewiele
mniejszym od istot niebieskich, chwałą i czcią go
uwieńczyłeś. Obdarzyłeś go władzą nad dziełami
rąk Twoich; złożyłeś wszystko pod jego stopy
(...) (Ps 8).
Niebo jest niebem
Pana, synom zaś ludzkim dał ziemię (Ps
115,113B).
Dysydenci w rodzaju
Majmonidesa czy św. Franciszka, którzy odrzucali taką
zachętę do eksploatacji, stanowili zdecydowaną
mniejszość.
Postawy nie ulegały
zmianie wraz z pojawieniem się myśli świeckiej w epoce
odrodzenia i rewolucji naukowej (por. Rozdz. VII).
Francis Bacon pisał:
"Sięgnąwszy do ostatecznych
przyczyn, wypada uznać, iż człowiek stanowi centrum
świata". Postęp - z nieustannym postępem w dziedzinie
materialnej włącznie - był jednym z ideałów oświecenia.
Uważano, że ludzkość da się udoskonalić, między innymi
przez wprowadzanie zasad wypracowanych przez nową naukę:
ekonomię. Ale zdaniem prawdziwego ekologa,
"ekonomia wyniosła na piedestał
niektóre spośród naszych najmniej pociągających
predyspozycji: żądzę posiadania dóbr materialnych,
rywalizację, obżarstwo, pychę, samolubstwo,
krótkowzroczność i najzwyklejszą chciwość" *2
.
Gdy nadeszło oświecenie,
świat wchodził już naturalnie w epokę
"drugiej przemiany". Logika
eksploatacji prowadziła od "gwałtu popełnianego na Naturze",
czyli na odnawialnych zasobach botanicznych i
zoologicznych, ku niepohamowanemu spożyciu zasobów
nieodnawialnych, a zwłaszcza paliw kopalnych - węgla i
nafty. Na tym etapie Europa już zdecydowanie wiodła
prym. Rewolucja przemysłowa ogromnie zwiększyła nie
tylko obciążenie wynikające po prostu z liczby ludzi,
ale także ekspansję ośrodków wielkomiejskich,
oczekiwania coraz większego dobrobytu, tempo spożycia,
zanieczyszczenie środowiska i groźbę wyczerpania zasobów
naturalnych. Nade wszystko zaś poszerzyła możliwości
ludzi w dziedzinie wywoływania ekologicznych katastrof
na taką skalę, jakiej Solon i Platon nigdy nie
potrafiliby sobie nawet wyobrazić.
Trzeba było dużo czasu,
żeby ludzie zaczęli poważnie traktować skutki dewastacji
własnego środowiska. Kiedy w 1821 roku były cesarz
Napoleon leżał na łożu śmierci w swoim domu Longwood
House na Wyspie św. Heleny, jego śmiertelna choroba
wywołała duże zaniepokojenie. Sekcja wykazała, że
przyczyną zgonu był rak jelit. Ale badania
przeprowadzone w roku 1840, kiedy
ciał
o cesarza wróciło do Francji,
gdzie miało zostać ponownie pochowane, ujawniły ślady
arszeniku w cebulkach włosowych. Wydawało się, że wynik
ten potwierdza wcześniejsze podejrzenia, iż były cesarz
został zamordowany. Szukając truciciela, wskazywano na
wiele osób z jego
otoczenia. Ale ponad sto lat później pojawiło się nowe
podejrzenie. Otóż na początku XIX wieku związków
arszeniku używano czasem do utrwalania kolorów
barwionych tkanin; szczegółowe badania wnętrz Longwood
House wykazały, że takie właśnie związki występowały w
znacznych ilościach w tapetach, którymi pokryto ściany
pokoi na specjalne zlecenie byłego cesarza. Cała sprawa
wciąż jeszcze budzi kontrowersje. Nie da się jednak
wykluczyć, że powodem śmierci Napoleona nie było
morderstwo, lecz zanieczyszczenie środowiska *3.
1. Platon,
Kritias, tłum. Paweł Siwek, Warszawa 1986,
s. 144.
2. Hazel
Henderson, Creating
Alternative Futures, 1978, cyt. w: Clive Ponting,
A Green History of the World,Londyn 1991, s. 159.
3. Por. Sven
Forshufvid, Assasination at St. Helena,
Vancouver 1978; B. Weider i D. Hapgood, The Murder
of Napoleon, Londyn 1982.